Trochę odkryty na nowo przy okazji premiery filmu Ostatnia rodzina Zdzisław Beksiński. Malarz współczesny, rozpoznawalny, którego prace wzbudzają skrajne uczucia. Malarstwo dalekie od sielankowych przedstawień natury, obfitujące w niepokojące portrety wywołujące pytanie o źródło inspiracji.

Obrazy jednym przypominające powojenne koszmary holokaustu innym mroki romantyzmu. Na pewno dzieła wobec których widz nie przejdzie obojętnie i dzieła, przyznajmy otwarcie, nie każdy powiesi w salonie nad sofą. Z wykształcenia architekt, swoją artystyczną drogę rozpoczął w dziedzinie fotografii, rzeźby, przechodząc do grafiki a utknąwszy w surrealistyczno-ekspresjonistycznym malarstwie. Pod koniec życia artysta odkrył druk cyfrowy i obróbkę komputerową tworząc sporo prac wykorzystujących w nich swoje zdjęcia.

Po sukcesie wystawy z 1964 roku, Beksiński staje się coraz bardziej rozpoznawalny, choć wielu jego dawnych sprzymierzeńców coraz głośniej krytykuje tematykę jego prac W latach 80-tych Beksiński współpracował z Dmochowskim kolekcjonerem sztuki, dzięki któremu jego prace zaczęto pokazywać w zagranicznych galeriach m.in. we Francji, Belgii, Niemczech i Japonii. Wraz ze sławą rosły ceny obrazów. Z samej tylko Japonii artysta otrzymywał propozycje sprzedaży swoich dzieł. Do dziś spora część jego malarstwa znajduje się w kraju kwitnącej wiśni.

Malarstwo niepokojące, surrealistyczne, turpistyczne, a jednak wciąż chętnie kupowane na aukcjach. Ceny najdroższych prac Beksińskiego wahają się między 70 tys. a 100 tys. złotych, są to najczęściej najbardziej mroczne obrazy z lat 70-tych.
Zainteresowani twórczością Beksińskiego powinny udać się do Sanoka, rodzinnego miasta artysty. To właśnie Muzeum w Sanoku przepisał Beksiński swój dorobek artystyczny i majątek. Dziś funkcjonuje tam galeria z ekspozycją blisko 600 prac malarza.